sanah, Sobel - Dwoje ludzieńków

Відключити рекламу
Capo:
3rd fret
[Intro]
Bm D A G x3
 
[Verse 1]
Bm D A G Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
Bm D A G O tych dwojgu ludzieńkach, Co kochali się w sobie.
Bm D A G Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
Bm D A G Stał się dla nich przymusem Do nagłego rozstania.
 
[Verse 2]
Bm D A G Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy,
Bm D A G A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.
Bm D A G A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
Bm D A G Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!
 
[Chorus]
Bm G D AUst ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
Bm G D AI pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!
Bm G D AChcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą,
Bm G D AAle miłość umarła, już miłości nie było.
 
Bm G D AI poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
Bm G D ABy się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.
Bm G D AWięc sił resztą dotrwali aż Do wiosny, Do lata,
Bm G D A BmBy powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.
 
[Interlude]
Bm D A G x2
 
[Verse 3]
Bm D A G Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
Bm D A G Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.
Bm D A G I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
Bm D A G Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.
 
[Chorus]
Bm G D AUst ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
Bm G D AI pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!
Bm G D AChcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą,
Bm G D AAle miłość umarła, już miłości nie było.
 
Bm G D AI poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
Bm G D ABy się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.
Bm G D AWięc sił resztą dotrwali aż Do wiosny, Do lata,
Bm G D A Bm G D A
By powrócić na ziemię - lecz nie było już świat--------a.
 
[Outro]
Bm G D A x3
Bm G D A G
Bm D A G Gmaj7
Повідомити про помилку
Відео
 Додати відео
0 коментарів